|
|
Lampa naftowa


W 2003 r. Narodowy Bank Polski emitował monety gruntujące Rodaków w
przekonaniu o znaczącym wydarzeniu jakie miało miejsce 31.07.1853 we Lwowie.
Emisja ta nawiązuje tematycznie do 150–lecia narodzin przemysłu naftowego i
gazowniczego uwidaczniając portret jego twórcy na tle rozbudowanej
instalacji rafineryjnej oraz modelu lampy naftowej, symbolu wydarzenia z
połowy XIX stulecia. Jest to nie jedyny przypadek sugerujący iż dzień 31
lipiec był dniem zasługującym na stałe miejsce w historii światowego bądź
polskiego rozwoju przemysłu naftowego. Informacje nawiązujące do
symbolicznej daty możemy znaleźć nie tylko w prasie ale także w polskich
encyklopediach, wydawnictwach okolicznościowych i fachowych, informacjach
turystycznych, w podręcznikach szkolnych a nawet w postaci uchwał … Nasuwa
się zatem pytanie cóż takiego wydarzyło się w przywoływanym tak często dniu,
dniu pretendującym do rangi o znaczeniu międzynarodowym?
Odbrązowienie historii z naleciałości czasowych i pobożnych dążeń wielu
autorów wymaga sięgnięcia do danych źródłowych i odpowiedzi na elementarne
pytania uszeregowane na płaszczyźnie wydarzeń światowych w zakresie
tworzenia systemów oświetlenia w oparciu o paliwa z grupy paliw
węglowodorowych. Przywykliśmy do wydarzeń galicyjskich jako do założeń wokół
których przypadki światowe nie miały znaczenia, albo ich nie było. Skupmy
więc uwagę na twórczości światowej aby w jej świetle ukazać epizod związany
z lwowskim oświetleniem szpitala w ostatni dzień lipca 1853 roku.
W 1782 roku szwajcarski fizyk, pracujący we Francji Aime Argand
skonstruował i opatentował, dwa lata później w Paryżu palnik, który
zwiększał 10-krotnie siłę światła w stosunku do dotychczas stosowanych
palników. Palnik ten zastosował w lampach olejnych opierających swe
działanie na ciężkich olejach roślinnych wprowadzając równocześnie kominek
szklany umożliwiający systematyczną, ciągłą wymianę gazów. Rozwiązanie to
polegało na dostarczeniu powietrza do wnętrza płomienia i otoczenie
płomienia powietrzem z zewnątrz. Kominek zaś dawał możliwość większego
ciągu: doprowadzenia powietrza do płomienia i szybszego odprowadzenia
spalin. Nierozwiązanym problemem pozostawało dostarczenie paliwa do
płomienia. Temat ten był rozpracowywany przez okres pierwszego półwiecza XIX
stulecia aż do czasu zastosowania paliw węglowodorowych o własnościach
pełzających. W okresie tym stosowano powszechnie trzy rodzaje lamp olejnych:
- dostarczanie paliwa do płomienia na zasadzie naczyń połączonych (H.
Bordier-Marcet, 1804)
- z mechanizmem zegarowym i dwutłokową pompką (H. Carcel, 1780),
- z mechanizmem moderatorowym, czyli tłokowym napędzanym sprężyną (Franchot,
1836)
Lampy te świeciły jasno, były absolutnie bezpieczne w użyciu lecz były
drogie z uwagi na skomplikowaną budowę i piękne, bardzo staranne wykonanie.
Mechanizmy napędowe, szczególnie zegarowe jako urządzenia precyzyjne bywały
zawodne i wymagały częstych napraw. Zastosowanie palnika Arganda jak też
kominka oddało nieopisane zasługi w dziedzinie oświetlenia, a doskonalone
rozwiązania stosowane były przez cały okres używalności lamp na paliwa
ciekłe w tym także lamp naftowych.
Palnik, to urządzenie służące do oświetlenia paliwem ciekłym lub gazowym
bezpośrednio stykające się z płomieniem i ułatwiające spalanie paliwa.
Często bywa nazywany sercem lampy.
Proste urządzenia oświetleniowe nie posiadające palnika są prymitywnymi
kagankami pozbawionymi właściwego spalania paliw, możliwości właściwego
doboru mieszanki paliwowo - powietrznej a tym samym regulacji jasności
świecenia. Do tego typu prymitywnych kaganków należy tzw. lampa
łukasiewiczowska, a raczej jej model. Model tej lampy pochodzi z lat
powojennych i najprawdopodobniej został stworzony jako symbol powstania
przemysłu naftowego, przemysłu który w konsekwencji swojego rozwoju dał
pracę kilku pokoleniom zacofanej gospodarczo Galicji.
Znany model jest dowolną interpretacją nieznanego bliżej autora i ma na
celu ukazanie zasady działania lampy naftowej w oparciu o higroskopijne
własności nafty. Jednocześnie nawiązuje do symboliki pionierskiej
działalności osób o zabarwieniu historyczno-narodowościowym w rozdartej
zaborami, nieistniejącej Ojczyźnie.
W historii oświetlenia nie zachował się oryginał rzekomego wynalazku.
Brak jest nawet szczegółowych, wiarygodnych opisów. Te, które istnieją w
literaturze w sposób zdecydowany zaprzeczają jej użycia podczas operacji
szpitalnej. Dlaczego? Otóż, w omawianym okresie w połowie XIX wieku w użyciu
były wspomniane wyżej lampy olejne, dobrze świecące i całkowicie bezpieczne.
Zasadnicze oświetlenie stanowiły świece woskowe. Zaczęto także wprowadzać do
oświetlenia mineralne oleje oświetleniowe pod różnymi nazwami. Wiemy z
opisów literackich, że lampa naftowa przez długi czas torowała sobie drogę
do wielkopańskich salonów, że była niebezpieczna w użyciu, że była
wybuchowa, wydawała kopeć i swąd który powodował rozmaite dolegliwości oraz,
że wg znanego nam modelu nie posiadała palnika, czyli nie można było
regulować jasności płomienia a co za tym idzie rozjaśniać światło z czasem
wypalania się knota; jej przygasania. Jest jeszcze jeden element, który
zwykle bywa pomijany przy analizie jej pierwszego zapalenia w szpitalu
lwowskim, element najważniejszy. Pracownik apteki lwowskiej mgr farmacji Jan
Zeh złożył w wiedeńskim urzędzie wniosek o przyznanie mu przywileju
pierwszeństwa na przetwarzanie ropy naftowej. Wniosek datowany jest na 27
maj 1853 rok i dostępny jest do wglądu w Bibliotece Urzędu Patentowego w
Wiedniu. Wydaje się być stosownym aby wydarzenie lipcowe, jeśli takie miało
miejsce, przypisać prawemu twórcy albo datę tę uznać za iluzoryczną.
W celu eliminacji wszelkich spekulacji dotyczących patentów galicyjskich
informuję iż wiedeński urząd patentowy powstał w 1899 r. i w tymże roku
wydano austriacki patent z numerem 1. Przywilej pierwszeństwa Jan Zeh
otrzymał indywidualnie dnia 2.XII.1853 z ważnością na 2 lata, przedłużony
następnie o 4 lata. Prawne możliwości przetwarzania ropy naftowej w Galicji
powstały po wygaśnięciu zezwolenia J. Zeha tj. po 2.XII. 1859r. W oparciu o
istniejącą dokumentację możemy stwierdzić iż pierwszą w Galicji osobą
prawnie używającą destylatu ropy naftowej był Jan Zeh. W tym miejscu
chciałbym podkreślić działalność innego galicyjskiego pioniera, pracownika
salin drohobyckich, który już w 1810 – 1817 roku zajmował się destylacją
ropy naftowej oświetlając okoliczne miejscowości, instytucje i budynki
destylatami przez siebie wytwarzanymi. Był to Józef Hecker. Nie mamy
bliższych wiadomości n/t rodzaju i wyglądu aparatów oświetleniowych
stosowanych przez Heckera, poza jego wzmianką w pierwszym galicyjskim
memoriale naftowym. Ich stosowanie jest pomijane milczeniem z systematycznym
ukazywaniem iluzorycznego wynalazku. W lwowskiej aptece Jan Zeh pracował 5
lat wcześniej niż przybyły tam końcem 1852 r. lub początkiem 1853 r. Ignacy
Łukasiewicz. Jego bardzo krótki pobyt we Lwowie, możemy założyć, ze
przebywał tam ok. jednego roku, praktycznie nie mógł skutkować wynalazkami z
innej dziedziny niż jego profesja, ponieważ nafciarstwo objęte było
działalnością starszego kolegi. Do prac nafciarskich trzeba było posiadać
specjalne pomieszczenia usytuowane poza apteką i przyrządy, pewnie też
akceptację właściciela apteki, również zgodę administracji. Czy nowo
przybyły stażysta mógł spełniać wymogi przeprowadzania niebezpiecznych prac?
Eksperymentować z niebezpiecznymi materiałami? Gdzie i za co kupować oraz
gromadzić niebezpieczny surowieć? Nieznane też są jego motywy opuszczenia
Lwowa w 1853 r. Jako „wynalazca i twórca” powinien tam cieszyć się sławą i
uznaniem. Tymczasem wyjeżdżając ze stolicy Galicji do prowincjonalnego
galicyjskiego miasteczka skazał się na niedostatek i tułaczkę. J. Zeh znał
panujące w okolicach Lwowa stosunki naftowe i zapewne historię stosowania
destylatów w oświetleniu, bowiem wg nadradcy górniczego E. Windakiewicza w
okolicach Borysławia już w 1840 roku było 75 czynnych kopanek z rocznym
wydobyciem ropy ok.24 T. Ten fakt jest wymieniany także przez niemieckich
profesorów K. Englera i H. Höfera w „Das Erdöl”. Znał także doskonale
niedawne wydarzenia związane z oświetleniem jego miasta, w którym żył i
pracował. Jan Zeh działając w porozumieniu z wykonawcą oświetlenia olejnego
centralnych placów miasta Lwowa, który instalacje tę wykonał w 1846 r. na
zlecenie ówczesnego gubernatora arcyksięcia Ferdynanda d`Est, przystosowywał
za wskazaniem J. Zeha, sprowadzane z Zachodniej Europy lampy do nowego
paliwa. Przeróbki polegały na upraszczaniu budowy lamp olejnych przez:
- usunięcie zbędnych urządzeń podających ciężkie paliwo do palnika
- zastąpieniu palnika olejnego Arganda prymitywnym palnikiem z możliwością
regulacji wysunięcia knota
- usytuowaniu palnika bezpośrednio na zbiorniku paliwa.
- wykorzystaniu własności pełzających nowego paliwa czyli nafty
Jak wyżej wspomniałem, zadanie to realizował lwowski rzemieślnik, Adam
Bratkowski, który doświadczenie przy wykonawstwie lamp zdobywał pracując w
Szwajcarii, Niemczech i Francji w tamtejszych zakładach brązowniczych i
zegarmistrzowskich. Zasadniczy spór o uznanie wynalazku lampy naftowej
rozpoczął się już w okresie międzywojnia w latach 30-tych. W trakcie
projektowania pomnika I. Łukasiewicza w Krośnie, projektant przedłożył do
akceptacji wersję pomnika z lampą naftową ustawioną obok postaci na
aptekarskiej ladzie. Za sprawą komitetu budowy pomnika, wersja ta została
odrzucona. Spór został rozstrzygnięty prawnie w Krakowie i wybudowano pomnik
bez lampy naftowej. W okresie późniejszym, dzięki nadgorliwości niektórych
decydentów, lampa świeciła w ręku lwowskiego praktykanta aptekarskiego,
dezawuując w ten sposób myśl przewodnią komitetu budowy oraz myśl twórczą
projektanta J. Raszki wg których wyciągnięta dłoń wskazywała bogactwo ukryte
w krośnieńskiej ziemi. Niewątpliwie, za niepodważalny sukces I. Łukasiewicza
należy uznać tworzenie regionalnych zrębów rafinacji ropy naftowej poprzez
budowę destylarni w Polance oraz w Chorkówce w 1865 r. jak również jego
udział w spółce naftowej razem z T. Trzecieskim i K. Klobassą w 1861 r.
Zaznaczyć koniecznie trzeba równoległą działalność na niwie naftowej innych
osób w okolicach Gorlic i wspomnianą wyżej w Galicji Wschodniej eliminując
przy tym określenia: wynalazca, pierwszy, twórca itp. Zauważyć należy
zachodzące, a przywołane tu przypadki jako działania na terenie państwa
zaborczego, bowiem Polski nie było na mapach świata. Aspekt ten nie pozwala
mówić o powstaniu polskiego przemysłu w całym tego słowa znaczeniu. Pełna
nazwa państwa, na terenie którego powstawał przemysł naftowy to Monarchia
Austro-Węgierska której nadrzędnym celem stała się germanizacja z
obowiązkowym językiem niemieckim w szkołach i urzędach, policyjny system
centralistycznego sprawowania władzy oraz planowe zatarcie śladów
polskości.(?) Dopiero uzyskanie autonomii Galicji w 1867 r. rozluźniło nieco
szyki sztywnego garnituru zaborcy. Przypadek rzekomego wynalazku lampy przez
polskiego farmaceutę należy oceniać przez pryzmat dokonań w świetle
światowego postępu techniki oświetleniowej na bazie nie koniecznie rozwoju
przemysłu naftowego lecz na podstawie zapotrzebowania szybko rozwijającej
się techniki XIX wieku w tym destylatów otrzymywanych z innych niż ropa
naftowa minerałów, np. z węgla. Szczególne zapotrzebowanie na nowoczesne
źródła światła przejawiały się w nawigacji morskiej, gdzie szybko
rozszerzający się transport morski wymagał zapewnienia maksymalnego
bezpieczeństwa wielu użytkownikom szlaków morskich; także transportowanym
drogocennym towarom. Tu, wskażę przykłady kilku tylko, mało nam znanych
światowych wydarzeń związanych z powstawaniem nowej dziedziny, aby na
płaszczyźnie porównań uznać je lub odrzucić wydając w ten sposób obiektywny
osąd na temat pierwszeństwa lipcowego wydarzenia.
- 1827 r. M. Faraday szczegółowo opisał sposób destylacji ropy naftowej
- 1845 r. prof. N. Walter opracował nomenklaturę związków nieogranicznych
- 1846 r. A. Gesner użył oleju węglowego, księżycowego, kerosene do
oświetlenia
- 1850 r. dr. J. Young opatentował w Anglii, a w 1852 w USA kerosene - naftę
- 1851 r. w Bathgate k/Edynburga dr J. Young uruchomił I w świecie rafinerię
- 1859 r. odwiercenie w USA I szybu naftowego z produkcją 12 T/ 24 h
Produkty oświetleniowe otrzymywane w wyniku destylacji ropy naftowej lub
węgla użytkowane były pod rozmaitymi nazwami. W/w kerosne w j. polskim
znaczy nafta, ale był też olej księżycowy /lunar oil/, olej węglowy /coal
oil/, pittoil, pinolina /od miejscowości Pittsburg,Pithole/ itp. Wszystkie
te węglowodory posiadały zbliżone własności i paliły się w lampach jasnym
płomieniem bez użycia urządzeń wspomagających transport paliwa do płomienia.
Stąd też powstały luki umożliwiające ich wypełnianie przez dowolne i
zniekształcane uzupełnienia mające na celu wykazanie światowego prymatu
polskiej myśli technicznej w wydaniu jednej osoby o nieprofesjonalnym
przygotowaniu naukowym. Wymienione nazwy to tylko niektóre z używanych w
oświetleniu cieczy. Płyny te, niezależnie od używanych nazw powstały w
procesie destylacji i posiadały własności pełzające. Ich skład chemiczny
porównywalny był z produktem kerosene /nafta/ i należał do grupy
węglowodorów dobrze spalanych w aparatach oświetleniowych. Jednoznacznie
należy podkreślić, że lampy spalające oleje mineralne jak coaloil, lub lunar
oil, pittoil bądź oleje o zbliżonej nazwie nie różniły się w budowie od
powszechnie nam znanej lampy naftowej.
Reasumując, nie możemy jednoznacznie wskazać w oparciu o jakiekolwiek
dokumenty iż w dniu 31 lipca 1853 r. oświetlano lampami naftowymi szpital
lwowski umożliwiając w ten sposób przeprowadzenie operacji chirurgicznej, że
lampy te były dziełem wynalazku I. Łukasiewicza oraz że były to pierwsze w
świecie lampy naftowe. Możemy skonstatować, że są to informacje umowne o
znaczeniu symbolicznym nie mające bezpośredniego związku z rzeczywistym i
twórczym dziełem pod nazwą uwydatnioną na rewersie monet. Na podstawie
znanych mi faktów pierwsze informacje o wzmiankowanym wydarzeniu pojawiły
się w prasie polskiej w obrębie lat 30-tych XX wieku przy okazji rozgorzałej
dyskusji o planowanej budowie pomnika współtwórcy przemysłu naftowego w
Galicji. Jak wyżej wspomniałem zwyciężyła wersja pomnika bez lampy ale, jak
widać, spór trwa po dzień dzisiejszy. Jest on tym smutniejszy gdyż odbywa
się na płaszczyźnie pozbawionej wszelkich dowodów. Odbywa się w trosce o
usilne poszukiwanie polskiej dominacji w prymacie historii nafty, gdyż na
przestrzeni czasu został on wyraźnie podbudowany przede wszystkim ilością
głoszonych haseł upiększanych myślą humanitarną i dobroczynną, wielokrotnie
modyfikowany i podawany społeczeństwu na tacy niezaprzeczalnej prawdy.
Kwestia lamp w szpitalu OO Pijarów we Lwowie długo jeszcze będzie
stanowić przyczynek do naszych ojczystych zmagań z rzeczywistością. Jednakże
na podstawie ukazanych wyżej dokonań, punkt wiarygodności należy nieco
przesunąć i rozszerzyć na inne osoby, zgodnie z uwagą urodzonego w Łańcucie
Jana Zeha:
„Jedni z cudzej korzystając pracy, dorabiają się fortuny; inni zaś
pomimo pracy mozolnej, na każdym kroku walczyć muszą z rozlicznymi
przeciwnościami w tym życiu”.
Dodam jeszcze, że w swej jedynej relacji pisemnej „Pierwsze objawy
przemysłu naftowego w Galicji” jej autor J. Zeh jednoznacznie wskazał na
oświetlanie wielu obiektów w tym również lwowskiego szpitala (ale nie
podczas operacji) lampami konstrukcji A. Bratkowskiego. Międzywojenna prasa
polska skrzętnie pomijała te informacje, drukując wywiad w okrojonym
tekście. Również współcześnie trudno jest zetknąć się z całościową, bez
skrótów, relacją J. Zeha. Wydarzenia mające charakter tematycznie
bezpośrednio związane z powstaniem polskiego przemysłu naftowego rozpatrywać
należałoby na płaszczyźnie wydarzeń po 1918 roku, czyli po odzyskaniu
Niepodległości, bądź też jasno wskazując na korzenie sięgające państwa
zaborczego, czyli Monarchii Austro-Węgierskiej lub też w przekonaniu, że to
właśnie przemysł ten tworzyli Polacy na ziemiach polskich będących we
władaniu zaborcy. Istotę zagadnienia winny stanowić okoliczności zasadnicze
jak odkrycie złóż, wiercenia, czy przemysłowa działalność rafinerii.
Jerzy Malinowski
31 maj 2010
-------------------
* Cały tekst przytoczyłem w książce „Jasno jak w świetle dnia” |